Operacja Bagration........................Oперация Багратион

     Z nastaniem wiosny 1944 roku radzieckie Naczelne Dowództwo przystąpiło do realizacji szeroko nakreślonych zadań letniej kampanii. Czwarte lato wojny sowiecko-niemieckiej przebiegało pod znakiem całkowitej inicjatywy strategicznej Armii Czerwonej. W marcu 1944 roku Konstantemu Rokossowskiemu przedstawiono ogólny plan letniej operacji zaczepnej. Jego front 1 Białoruski, miał współdziałać przez poleskie błota z 2 frontem Białoruskim. Biorąc pod uwagę historyczne doświadczenia działań tym rejonie Rokossowski zaproponował połączenie obydwu frontów. Choć nie bez oporu i niechęci Naczelnego Dowództwa ze Stalinem i Żukowem na czele !

    "Stalin zwołał naradę dowódców, aby przedyskutować propozycje zlikwidowania wybrzuszenia linii frontu na Białorusi przez otoczenie i zniszczenie Grupy Armii Środek na wschód od Mińska. Ważnym momentem była wypowiedz Rokossowskiego, upierającego sie przy tym, by jego 1 Front Białoruski wykonał koncentryczne uderzenie na Bobrujsk, wzdłuż obu brzegów Berezyny, zamiast jednego zmasowanego natarcia, za którym optował Stalin. Stalin dwukrotnie prosił go o opuszczenie sali dla "przemyślenia sprawy".Za drugim razem Mołotow i Malenkow wyszli za Rokossowskimi zapytali, czy "zdaje sobie sprawę z kim się spiera?".Rokossowski, który miał za sobą 3 lata łagrów, nie zamierzał ustąpić i oświadczył, ze poda się do dymisji ,,jeżeli dowództwo nie zaakceptuje jego planu. Gdy Rokossowski po raz trzeci przedstawił swoja koncepcje, Stalin wyraził zgodę, stwierdzając, ze lubi generałów, którzy znają swoje rzemiosło i maja własne zdanie."

    W wyniku tego został utworzony front-gigant o długości ponad siedmiuset kilometrów, liczący dziewięć armii ogólno wojskowych, jedną pancerną, dwie lotnicze, sześć korpusów pancernych i kawalerii oraz Dnieprowską Flotyllę Wojenną. 1 Front Białoruski miał wziąć udział wpierw prawym skrzydłem w operacji białoruskiej, a następnie lewym skrzydłem w operacjach na terenie Polski. Pierwsza operacja miała kryptonim „Bagration”. Dowództwo tego frontu powierzono Konstantemu Rokossowskiemu. Choć marszałek Gieorgij Żukow wciąż jednak nie wierzył w sukces lewego, południowego uderzenia na Bobrujsk. Jeszcze przed rozpoczęciem działań twierdził, iż z północnego kierunku będzie musiał wraz z 3 armią gen. Gorbatowa wyciągnąć przez Berezynę z bagien Rokossowskiego wraz z 65 armią gen. Pawła Batowa. Stało się jednak odwrotnie i już w trzecim dniu bitwy Żukow przyznał Rokossowskiemu rację.

     Po okrążeniu i likwidacji bobrujskiego ugrupowania nieprzyjaciel już 28 czerwca rozpoczęła się operacja na Mińsk. Wykonały ją wojska nie sąsiadujących ze sobą frontów 1 i 3 Frontu Białoruskiego. Tym ostatnim dowodził gen. Czerniachowski. Przeszło sto tysięczne zgrupowanie niemieckie w rejonie Mińska zostało okrążone 4 lipca. Dwa tygodnie później ponad pięćdziesiąt siedem tysięcy hitlerowskich żołnierzy i oficerów wziętych do niewoli przeszło ulicami Moskwy. Tymczasem wojska marszałka Rokossowskiego (stopień marszałka ZSRR otrzymał 29 czerwca) kontynuowały natarcie na Baranowicze i Brześć. Nadszedł czas działania dla lewego skrzydła frontu.

     Przygotowania do operacji zaczepnej lewego skrzydła 1 Frontu Białoruskiego rozpoczęły się już w końcu kwietnia. Plan operacji został zaakceptowany 23 maja, a w pierwszej połowie czerwca Konstanty Rokossowski przeprowadził inspekcję armii lewego skrzydła frontu. Z pomocniczego stanowiska dowodzenia w Sarnach odwiedził też podporządkowaną mu operacyjnie, jeszcze 29 kwietnia, 1 Armię Polską skoncentrowaną w rejonie Kiwerc. W swych wspomnieniach odwiedzinom tym poświęca sporo miejsca. Pisze o wzruszeniu, z jakim jechał na to spotkanie, o wrażeniu, jakie ono na nim wywarło. Wszystko było dlań tu nowe, nie znane. Mundury, sztandary, musztra, komenda. Próbował po latach rozmawiać po polsku. Zaskakiwało to rozmówców, mimo iż oficerów sowieckich pochodzenia polskiego było w tym czasie w Wojsku Polskim niemało. Po kilku dniach spędzonych na rozmowach z gen. Zygmuntem Berlingiem, członkami rady wojennej, dowódcami i żołnierzami pożegnał towarzyszy broni w przekonaniu, iż mimo braków w wyszkoleniu już wkrótce będą stanowić pełnowartościową armię.

    Po miesiącu znalazł się znów w Sarnach. Przygotowania do operacji lewego skrzydła frontu weszły w decydującą fazę. W czwartym jej dniu miała wejść do walki 1 Armia Polska, lecz większość jej artylerii użyto już do przełamania niemieckiej obrony nad Bugiem. Jak wspomina ówczesny dowódca grupy artyleryjskiego wsparcia, płk Krzysztofowicz, "w przededniu operacji w sztabie frontu wyczuwało się atmosferę spokoju i pewności... Marszałek interesował się każdym szczegółem mojej pracy... Mogłem ocenić człowieka, o którym wówczas mówili wszyscy żołnierze frontu". Za umiejętne działania w przełamaniu niemieckiej obrony polscy artylerzyści otrzymali podziękowanie dowódcy 69 armii, gen. Kołpaczki.

     20 lipca wojska sowieckie sforsowały Bug- 70 armia uderzyła na północ, z zamiarem obejścia Brześcia, a 47 na Białą Podlaską, by utworzyć zewnętrzny pierścień okrążenia twierdzy. Na Łuków- Siedlce skierowała się konno-zmechanizowana grupa gen. Kriukowa. Pozostałe armie nacierały na Chełm i Lublin. Wprowadzona do bitwy 2 armia pancerna rozpoczęła 22 lipca walki o Lublin. Włączyły się do niej zgrupowania AK i AL. Po dwóch dniach czterotysięczny garnizon skapitulował.

      "Przypadł mi wielki zaszczyt przemawiania na manifestacji w Lublinie- wspomina Konstanty. Był to jeden z najszczęśliwszych dni mojego życia. Podchodzę do mikrofonu, zbieram myśli. Nie chciałem odczytać wcześniej przygotowanego tekstu, a po polsku, muszę się przyznać, jak dotąd nie przemawiałem. Rozpocząłem więc zwyczajnie: Drodzy obywatele wyzwolonej Polski, bracia i siostry ! Nadeszła historyczna chwila wybawienia waszej wielce umęczonej ojczyzny z jarzma hitlerowskiego przez bratni naród radziecki..." Cytat ten pochodzi z książki "Sławni dowódcy", napisanej przez marszałka Iwana Bagramiana, który po zakończeniu kariery wojskowej zabrał się za opisywanie bogatych życiorysów swoich wielkich kolegów. Zbierając materiały do biografii, kilka razy rozmawiał z Rokossowskim. Pytał min. o przemówienie w do ludności Lublina. Z rozmów tych robił notatki, które później opublikował.

     Tymczasem, nie tylko w Lublinie, wkraczającą Armię Czerwoną Polacy witali kwiatami. Generał Paweł Batow wspominał: "Nigdy nie zapomnę, jak we wsi Putkowice tamtejsi chłopi powitali jeden z naszych batalionów chlebem i solą mówiąc: Jesteście jedyną armią, która mogła przepędzić przeklętych faszystów".

    Rokossowski jednak wiedział też o obawach Polaków, choć nie potrafił ich zrozumieć. Nie umiał zwłaszcza wczuć się w postawę Armii Krajowej. Dał temu wyraz, pisząc we wspomnieniach: "Po pierwszym spotkaniu z przedstawicielami tej organizacji pozostał nam gorzki osad. Otrzymawszy wiadomość, że w lasach na północ od Lublina znajduje się polskie zgrupowanie - 27 Dywizja AK, powzięliśmy decyzję posłania tam kilku oficerów naszego sztabu, aby nawiązać kontakty. Doszło do spotkania. Akowskie dowództwo zachowało się wyniośle. Odrzuciło propozycję współdziałania w walce przeciwko armii hitlerowskiej. Oświadczyło, że Armia Krajowa podporządkuje się wyłącznie rozkazom polskiego rządu emigracyjnego w Londynie i jego delegatury. Swój stosunek do nas zdefiniowali w sposób następujący: "Nie użyjemy broni przeciwko Armii Czerwonej, ale żadnych kontaktów z nią mieć nie chcemy".

     O stanowisku AK Rokossowski niezwłocznie powiadomił Kwaterę Główną. W Moskwie przebywał w tym czasie premier rządu londyńskiego, Stanisław Mikołajczyk, zaniepokojony powstaniem PKWN. Starał się wysondować, jak Stalin wyobraża sobie istnienie dwóch polskich ośrodków rządowych. Podczas negocjacji poinformował szefa państwa radzieckiego o sytuacji w Polsce i krokach, jakie polskie podziemie zamierza podjąć w finałowym okresie walki z hitlerowskim okupantem. Wspominał m.in., że jest rozważana możliwość wywołania powstania w Warszawie.

 

 

Opracował: Marek Zatorski.

 

Comments (0)

500 characters remaining

Cancel or

Joomla templates by a4joomla