Powstanie Warszawskie................Варшавское восстание

    "2 sierpnia nasze organy rozpoznania otrzymały wiadomość, że w Warszawie wybuchło powstanie przeciwko niemieckiemu okupantowi- napisał Rokossowski w "Żołnierskim obowiązku". Wiadomość ta ogromnie nas zaniepokoiła. Sztab frontu natychmiast zajął się sprawą zebrania meldunków i zorientowania się w skali powstania i charakterze. Wszystko wydarzyło się tak nieoczekiwanie, że gubiliśmy się w domysłach i zastanawialiśmy, czy czasem sami Niemcy nie rozsiewają takich wieści, a jeżeli tak, to w jakim celu ?"

    Niebawem Rokossowski otrzymał informację, kto wywołał powstanie. Jego adiutant zapamiętał że marszałek powiedział że złością: "Ach, ta AK!". Kazał się wieźć na linię frontu położoną najbliżej Warszawy. Do stolicy było jeszcze ok. 20 kilometrów. Wszedł na wysoki komin, spełniający rolę punktu obserwacyjnego. Przyłożył do oczu silną lornetkę. Miasto spowijały chmury dymu. Warszawa miasto jego młodości płonęło. 

    Pośpiech jest przeważnie złym doradcą, a powstanie warszawskie rozpoczęło się w atmosferze ogólnej niecierpliwości. Rywalizujące ze sobą londyński rząd emigracyjny, a także świeżo utworzony rząd lubelski, czyli PKWN, pragnęły jak najszybciej ulokować się w Warszawie. W przetargu, kto będzie władał powojenną Polską, bardzo ważne było, kto szybciej ogłosi: Warszawa jest w naszych rękach !

    Za datą 1 sierpnia przemawiało wiele przesłanek, zarówno politycznych, jak i militarnych. Z wojskowego punktu widzenia wynikało, że wielka ofensywa wojsk radzieckich zwłaszcza 1 Frontu Białoruskiego, która tak szybko przesunęła linię frontu z Białorusi i Ukrainy aż po Wisłę, lada dzień dotrze do Warszawy, Jej mieszkańcy słyszeli już nawet głuche artyleryjskie dudnienie ze wschodu.

   Zachowanie nielicznych wojsk niemieckich znajdujących się w Warszawie zdawało się wskazywać, że szykują się one do rychłego opuszczenia miasta. Skąd miała wiedzieć powstańcza Warszawa, że Hitler nakazał obronę tzw. przedmościa, czyli terenów na wschód od prawobrzeżnej Pragi aż po Mińsk Mazowiecki i Wyszków, za wszelką cenę ? Pośpiesznie więc ściągano z innych odcinków frontu, nawet z Włoch, doborowe dywizje pancerne. 

    Z drugiej, czyli rosyjskiej, strony także czynione było wszystko, by skutecznie przygotować się do dalszej ofensywy na zachód. Dowodziły tego przyczółki zdobyte na lewym brzegu Wisły. To właśnie z nich miało ruszyć sowieckie i polskie (berlingowskie) natarcie oskrzydlające Warszawę od zachodu. Niemcy mieli uzasadnione obawy, że Rokossowski, mistrz oskrzydleń zgotuje im "kocioł" w stolicy Polski. "Kotłów", zwłaszcza od klęski pod Stalingradem, bali się panicznie.

    Marszałek Rokossowski na wieść o wybuchu powstania niezwłocznie zaczął minitować Kwaterę Główną o wytyczne. Choć trafnie oceniał, że Stalin nie jest zachwycony zrywem ludności Warszawy, to jednak pytał, co ma w zaistniałej sytuacji robić.

    Moskwa kilka dni milczała, aż wreszcie, po kolejnych nagabywaniach marszałka, dała mu... ostrą reprymendę. Według relacji jednego z adiutantów, Rokossowski przez kilka dni po rozmowie telefonicznej ze Stalinem chodził jak struty. Naczelny wódz wytknął mu, że bardziej interesuje się "jakimś" powstaniem, niż przeciwdziałaniem natarciu niemieckich dywizji na warszawskim przedmościu.

    Znamienne, że Rokossowski nic o tym nie wspomniał w swojej relacji wojennej "Żołnierski Obowiązek".

    Niebawem na stanowisko dowodzenia Rokossowskiego zjechał marszałek Żukow, który bez skrupułów zaczął zachowywać się tak, jakby to on był dowódcą 1 Frontu Białoruskiego.

   "Sytuacja na warszawskim przedmościu bardzo się skomplikowała. Bój spotkaniowy dużych jednostek pancernych rozstrzygnęli na swoją korzyść w zasadzie Niemcy, Rosjanie, w kilka zaledwie dni, stracili przeszło 200 czołgów. Wprawdzie udało się im zatrzymać hitlerowskie natarcie, ale zdołali ponownie ruszyć w stronę prawobrzeżnej części stolicy- Pragi. Tak do Warszawy było już niedaleko- toczyliśmy ciężkie walki na podejściach Pragi. Jednakże każdy krok przychodził nam z ogromnym trudem"- napisze Rokossowski.

    Czy jednak wojska, niewątpliwie zmęczone nieprzerwaną, 600-kilometrową drogą bitewną od Białorusi i Ukrainy po Wisłę, rzeczywiście nie mogły zdobyć się jeszcze na jeden wysiłek i zająć Warszawę? Marszałek myślał o tym i miał zamiar atakować. Cóż, plany Stalina były inne. Zamierzał prawdopodobnie czekać, aż Niemcy zdławią powstanie. Dopiero potem Armia Czerwona wkroczyła by do Warszawy, w której po przeciwnikach Moskwy i PKWN zostałyby już tylko mogiły. 

    Hitler, którego wiadomość o wybuchu powstania zastała w kwaterze pod Kętrzynem, nakazał niezwłoczne spacyfikowanie miasta i zrównanie go z ziemią.

    Słowem, zamiary wrogów, zarówno Stalina, jak i Hitlera, były w swej wymowie niezwykle zbliżone.

   Dowództwo powstańczej Warszawy wysłało do Londynu apele o pomoc. Rząd RP przekazywał je Brytyjczykom i Amerykanom. Na początku drugiej dekady sierpnia Churchill skierował do Moskwy dramatyczną prośbę o zrzuty broni i amunicji dla powstańców. Stalin odpowiedział bez ogródek:

    "... Zapoznawszy się bliżej ze sprawą warszawską, przekonałem się, że akcja warszawska stanowi nierozsądną, straszną awanturę, która kosztuje ludność wielkie ofiary. (...) W wytworzonej sytuacji dowództwo radzieckie doszło do wniosku, że powinno odgrodzić się od warszawskiej awantury, ponieważ nie może ponosić ani bezpośredniej, ani pośredniej odpowiedzialności za akcję warszawską." 

    O wymianie depesz między Londynem a Moskwą, a tym bardziej o wrogiej wręcz odpowiedzi Stalina, marszałek Rokossowski nic nie wiedział. Pragnął rozstrzygnąć warszawską kwestię drogą militarną, a nie polityczną. Nie leżało w jego zamierzeniach wyniszczenie powstańczego zrywu metodą zaniechania walk z Niemcami za warszawskim przedmościu. Planował natomiast okrążenie Warszawy od zachodu, tym samym odciążenie walczących powstańców, a potem zmuszenie odciętych w stolicy oddziałów hitlerowskich do kapitulacji.

    Zamiar przedstawił towarzyszącemu mu krok w krok, Żukowowi. Ten jednak, wczuwając się w intencje Stalina, bardziej był skłonny wprowadzić dłuższą, nawet kilkumiesięczną, przerwę międzyoperacyjną, czyli zatrzymać front bez zdobywania Warszawy. 

    Jednak w tym czasie Żukow na krótko musiał wrócić do Moskwy, co Rokossowski wykorzystał. Z zamiarem okrążenia Warszawy zapoznał sąsiadującego od północy dowódce 2 Frontu Białoruskiego, gen. armii Gieorgija Zacharowa, który uznał, iż zamierzenie warte jest realizacji.

    Obaj dowódcy frontów wiedzieli jednak, że tego typu operacja musi mieć aprobatę Sztabu Generalnego i Kwatery Głównej. Meldunek z propozycją szybkiego zdobycia Warszawy wysłali na ręce Stalina. 

Meldunek zachował się w archiwum Ministerstwa Obrony ZSRR oto jego treść:

Meldujemy o dalszych działaniach wojsk 1 Frontu Białoruskiego i o zarysie planu przeprowadzenia operacji warszawskiej.

1) Operację warszawską Front może rozpocząć po tym, kiedy armie prawego skrzydła wyjdą na rubież rzeki Narew i uchwycą przyczółek na jej zachodnim brzegu na odcinku Pułtusk- Serock. Szyki bojowe tych armii są oddalone od rzeki Narew 120 km: na pokonanie tej odległości potrzeba będzie 10 dni. W ten sposób operację zaczepną armii prawego skrzydła Frontu, z wyjściem ich na rubież Narwi, należało by przeprowadzić w okresie od 10 do 20 sierpnia 1944 roku.

2) W tym czasie na lewym skrzydle należało by przeprowadzić siłami 69 Armii, 8 Armii gwardii, 7 KK gwardii i 11 KPanc. operację lokalną w celu rozszerzenia przyczółka na zachodnim brzegu Wisły z wyjściem tych armii na rubież; Warka, Stroniec, Radom, Wierzbica.

Do przeprowadzenia tej operacji należy przekazać 1 APanc. Katukowa ze składu 1 Frontu Ukraińskiego do 1 Frontu Białoruskiego i skierować ją z rejonu Opatów przez Ostrowiec, Siemno z zadaniem uderzenia w kierunku północnym, wyjścia na front: Zwoleń, Radom i udzielenia w ten sposób pomocy 69 Armii, 8 Armii gwardii, 7 KK i 11 KPanc. w rozgromieniu broniącego się nieprzyjaciela.

Równocześnie należałoby dotychczasową linię rozgraniczenia między 1 Frontem Białoruskim i 1 Frontem Ukraińskim przesunąć na północ od linii: Krasnystaw, rzeka Iłżanka, Opoczno, Piotrków. To ścieśni szyki bojowe armii lewego skrzydła 1 Frontu Białoruskiego i wzmocni siłę uderzeniową naszych wojsk na kierunku radomskim.

3) Po przeprowadzeniu tych operacji i wyjściu armii prawego skrzydła Frontu na rubież Narwi, a armii lewego skrzydła na front: Warka, Stroniec, Radom, Wierzbica, wojska będą potrzebowały minimum 5 dni na przebazowanie lotnictwa, podciągnięcie artylerii i tyłów, a także na dowiezienie amunicji, materiałów pędnych i smarów.

4) Uwzględniając niezbędny czas na przygotowanie, operację warszawską możemy rozpocząć najwcześniej 25 sierpnia 1944 r. wszystkimi siłami Frontu w celu wyjścia na rubież: Ciechanów, Płońsk, Wyszogród, Sochaczew, Skierniewice, Tomaszów, i zajęcia Warszawy. W operacji tej do natarcia na południe od Wisły użyć 69 Armię, 8 Armię gwardii, 1 i 2 APanc, dwa korpusy kawalerii, jeden korpus pancerny i jedną armię z prawego skrzydła Frontu.

1 Armia Polska w operacji, tej będzie nacierać na zachodnim brzegu Wisły z zadaniem opanowania Warszawy we współdziałaniu prawego skrzydła i centrum.

5) Meldując powyższe, prosimy o zatwierdzenie naszych rozważań dotyczących kolejności operacji zaczepnych wojsk 1 Frontu Białoruskiego i naszych kalkulacji czasu na ich przeprowadzenie.

Podpisy:

Rumiancew (pseudonim Rokossowskiego)

Żarow (pseudonim gen. Gieorgija Zacharowa)

8 sierpnia 1944 roku.


    Propozycja Rokossowskiego nie była jednak nawet w części zbieżna z zamiarami Stalina, zrodzonymi w związku z wybuchem Powstania Warszawskiego. Naczelny wódz Armii Czerwonej nie miał najmniejszego zamiaru pomagać Warszawie. 

Po niedalekim czasie Stalin zatelefonował do Rokossowskiego. Marszałek tak później opisał ten, jeden z najgorszych w swoim życiu dni:

 "Był już wieczór. Tylko co zebraliśmy się w stołówce na kolację, gdy oficer dyżurny zameldował, że Kwatera Główna wzywa mnie do telefonu. Przy telefonie był naczelny dowódca. Powiedział mi, zostałem wyznaczony na stanowisko dowódcy 2 Frontu Białoruskiego. Tak mnie to zaskoczyło, że bez namysłu zadałem pytanie:

- Za cóż taka niełaska, że z kierunku głównego zostaję przeniesiony na drugorzędny ?

Stalin odpowiedział, że się mylę: odcinek, na który mnie przenoszą, wchodzi w skład ogólnego kierunku zachodniego, na którym będą działały wojska trzech Frontów: 2 Białoruskiego, 1 Białoruskiego i 1 Ukraińskiego; powodzenie tej decydującej operacji będzie zależało od ścisłego współdziałania, dlatego też Kwatera Główna zwróciła szczególną uwagę na dobór dowódców.

W związku z moim przeniesieniem Stalin oznajmił mi, że na stanowisko dowódcy 1 Frontu Białoruskiego został wyznaczony Żukow.

-Jakie jest wasze zdanie ?

Odpowiedziałem, że kandydatura ta jest odpowiednia pod każdym względem..."

     Zdjęcie Rokossowskiego z dowództwa 1 Frontu Białoruskiego miało związek z tym, że marszałek zbyt bardzo nalegał na pomoc powstańczej Warszawie, co było sprzeczne z linią przyjętą przez Kwaterę Główną czyli samego Stalina. 

   Drugim powodem było to iż Rokossowski był Polakiem i nie wypadało aby laury zdobycia Berlina i przyjęcia niemieckiej kapitulacji przyjął marszałek polskiego pochodzenia, dlatego na to stanowisko wyznaczono Gieorgija Żukowa.

 

 

 

Opracował: Marek Zatorski.

 

Comments (0)

500 characters remaining

Cancel or

Joomla templates by a4joomla