Korzenie i dzieciństwo

 Korzenie szlacheckie i dzieciństwo

marszałka Konstantego Rokossowskiego.

 

    Konstanty Konstantinowicz pochodził ze starego polskiego szlacheckiego rodu herbu Glaubicz. Pierwsza wzmianka o tym rodzie pochodzi 1396 roku. Jego przodkowie należeli do rodu Czaszów, i, gdyby jeden z ich nie otrzymał monarszej łaski, i nie otrzymał w posiadanie majątku ziemskiego Rokosowo, koło Leszna, być może, nazwisko marszałka brzmiało by Czasza.  Co się tyczy otczestwa, po wyjeździe do Rosji podczas działań wojennych I wojny światowej, imię po ojcu Rokossowskiego "Ksawerowicz" brzmiało dla Rosyjskiego ucha dziwnie i rodziło dużą plątaninę: we wszystkich dokumentach pisano rozmaite wersje - od Sawieliewicz do Wasiljewicz, tak więc wypadło zmienić otczestwo. A więc Rokosowski został Konstantinem Konstantinowiczem Rokossowskim.

   Ród Rokossowskich jeszcze na początku XIX wieku liczył się w sferach ziemiańskich. Stopniowo jednak ubożał. Dziadek przyszłego marszałka- Wincenty Rokossowski nie miał już ani własnej ziemi, ani dworu. Był rządcą majątku Stok (w powiecie Ostrów Mazowiecka). Ożenił się z Konstancją Cholewińską (córką Heleny Cholewickiej,  pierwszej primabaleriny opery warszawskiej).Z zachowanych dokumentów rodzinnych wynika, że Rokossowscy dzielnie walczyli o odzyskanie niepodległości Polski. Ojciec Wincentego, Józef (pradziad marszałka), był porucznikiem 2 Pułku Jazdy Księstwa Warszawskiego, co w dokumencie potwierdzał własnoręcznym podpisem minister wojny, książę Józef Poniatowski 12 listopada 1811 roku. Sam Wincenty za udział w ruchu niepodległościowym, Powstaniu Styczniowym na długo trafił za kraty warszawskiej Cytadeli. 

 

   Ksawery Rokossowski (ojciec marszałka) zdobył atrakcyjny zawód jak na tamte czasy- inspektora warszawsko-wiedeńskiej kolei. Pracując na różnych liniach kolejowych carskiej Rosji poznawał bezkresne jej przestrzenie, ludzi i obyczaje. Ksawery nie spieszył się z ożenkiem. Swą żonę- nauczycielkę z Pińska, Rosjankę, dobrze mówiącą po polsku- Antoninę Owsiannikową poślubił w wieku czterdziestu lat. Takie mieszane, polsko-rosyjskie małżeństwa nie były wówczas na kresach niczym nadzwyczajnym.

 

  21 grudnia 1896  urodził się im syn, któremu  dano imię  Konstanty. 

 

    Młody Kostek Uczęszczał do Szkoły Kupieckiej przy ulicy Świętokrzyskiej, w której uczył się bardzo dobrze. Z rodzinnego domu, od ojca i matki, znających klasyczną literaturę, zarówno polską, jak i rosyjską, wyniósł nawyk czytania książek. Bardzo cenił wiersze Marii Konopnickiej, wiele z nich chętnie recytował. Potrafił też z pamięci cytować całe fragmenty jej nowel. Lubił śpiewać, tańczyć i grać na harmonijce ustnej. Ulubioną jego piosenką był "Jeszcze jeden mazur dzisiaj"  Muzykowanie pociągało go coraz bardziej i za namową kolegów wstąpił do orkiestry strażackiej. Grał na trąbce basowej, wraz ze swoją orkiestrą często występował na grójeckim placu zabaw. Kostek był lubiany nie tylko przez najbliższych. Spokojny, wysoki chłopiec, zawsze pełen pomysłów, wyróżniający się wrodzoną inteligencją i poczuciem sprawiedliwości szybko zdobywał uznanie rówieśników zarówno w szkole, jak i po za nią. Imponował zwłaszcza oczytaniem i sprawnością fizyczną. 

 

   Konstanty często przyglądał się ćwiczeniom uralskich kozaków na placu koszarowym przy ulicy Śliwickiej (dziś 11 Listopada), zwłaszcza pokonywaniu przeszkód, ścinaniu łóz i woltyżerce. Kiedy wyjeżdżali do posiadłości stryja Aleksandra w Pułapinie, Konstanty dosiadał na oklep źrebaka i z uporem go ujeżdżał. Pewnego razu ujeżdżanie omal nie skończyło się tragicznie, gdy źrebak z rosłym chłopcem na grzbiecie wleciał wprost do stajni. 

 

   Z racji  szczupłej, wysokiej sylwetki  i śniadej cery, kolegom skojarzył się z Arabem, a ponieważ właśnie czytali powieść Henryka Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy"  uzyskał przydomek "Beduin".

 

   Ojcu przyszłego marszałka przydarzyła się katastrofa kolejowa. Wprawdzie nie zginął na miejscu, ale zapadł w jej  wyniku na ciężką chorobę. Zmarł w 1902 r., mając 49 lat. Pochowano go na bródnowskim cmentarzu, aleja 15. Dla licznej osieroconej rodziny zaczęły się ciężkie czasy. Bez wysokich poborów zmarłego (inspektorzy kolejowi, zaliczani do elity pracowniczej, bardzo dobrze zarabiali) szybko popadła w długi. Matka, która dotąd nie musiała pracować, a nawet miała służącą, z konieczności zaczęła podejmować się dorywczej, nisko płatnej pracy w fabryce odzieżowej.

 

   Ciężar utrzymania sierot częściowo wzięła na siebie rodzina. Stryj Aleksander, dobrze sytuowany właściciel lecznicy dentystycznej przy ulicy Marszałkowskiej, zajął się edukacją Kostka. Chłopiec zmienił też miejsce zamieszkania. Przygarnięty przez babcię Konstancję, przeniósł się na drugi brzeg Wisły, na wilekomiejską ulicę Marszałkowską, jakże inną od peryferyjnej Stalowej. 

 

   W tym czasie zmarła najpierw matka Konstantego, a wkrótce potem także stryj Aleksander. Opiekę nad osieroconym kilkunastolatkiem przejął drugi stryj Michał. Sieroce, choć uregulowane życie, przerwało Kostkowi następne rodzinne nieszczęście. Śmiercią tragiczną 24 sierpnia 1909 roku,zginął kolejny jego opiekun, czterdziestosiedmioletni stryj Michał. Pochowano go obok Aleksanda w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Powązkowskim. Dwaj pozostali stryjkowie: Konstanty i  Stanisław mieszkali po za Warszawą , nie byli też na tyle dobrze sytuowani, by wziąć na siebie koszt dalszego kształcenia bratanka.

 

   Konstanty, choć jeszcze małoletni musiał zrezygnować z dalszej nauki i zacząć zarabiać na chleb. Zatrudnił się w cukierni, następnie u dentysty, potem w fabryce pończoch na Woli przy ulicy Szerokiej, gdzie wcześniej pracowała matka, a równocześnie z nim siostry Maria i Helena. Tamże Konstanty zetknął się po raz pierwszy z ruchem robotniczym. Idąc w pochodzie 1 maja 1912 roku, kroczył obok chorążego niosącego czerwony sztandar. Robotniczą kolumnę zaatakowała konna żandarmeria. Podczas walki ranny chorąży upuścił sztandar. Podniósł go Konstanty, oderwał od drzewca i schował pod bluzę. Za swój czyn został ujęty i trafił do więzienia na Pawiaku. Po sześciotygodniowym pobycie za kratami, wyszedł na wolność, co nastąpiło za wstawiennictwem wujka Mieczysława Dawidowskiego. Zamierzał wrócić do pracy, ale właściciel fabryki nie chciał już go zatrudnić. Zaczął terminować w zakładzie kamieniarskim, przy ulicy Strzeleckiej 2, którego właścicielem był Stefan Wysocki (mąż ciotki Konstantego, Zofii). Pracując tam trafił na atrakcyjne zlecenie, odbudowę mostu Mikołaja II (obecnie Księcia Poniatowskiego) na którym wykonał niektóre ornamenty kamienne. Według relacji mieszkających niegdyś w Grójcu Piotra i Stefana Samborskich, Heleny Pękalskiej oraz kuzynostwa Kostka- Romana i Heleny Wysockich, młody kamieniarz pracował niezwykle sumiennie i już wkrótce potrafił samodzielnie wykonać jedną z kropielnic dla kościoła w pobliskim Goszczynie. Robił też ogrodzenie kościoła w Mogielnicy, płyty nagrobkowe (min. wykonał granitowy grobowiec, rodziny Rokossowskich na Powązkach, w którym pochowano stryjów Aleksandra i Michała) i wykonywał inne prace.

 

***

 

 

     Константин Konstantinowicz происходил из старого польского шляхетского рода герба Głaubicz. Первое упоминание об этом роде датируется 1396 годом. Его предки принадлежали к роду Czaszów, и, если бы один из их не получил monarszej благодати, и не получил во владение имущества земного Рокосово, колесо Лешна, быть может, имя маршала звучало бы Чаша. Что касается otczestwa, после отъезда в Россию во время военных действий первой мировой войны, имя по отцу Рокоссовского "Ksawerowicz" звучало для Русского уха странно и вызвало большой клубок: во всех документах писалось различные версии - от Sawieliewicz к Васильевич, так что пришлось изменить otczestwo. А так Россиянку был Konstantinem Konstantinowiczem Rokossowskim.
Род Rokossowskich еще в начале XIX века насчитывал в сферах ziemiańskich. Постепенно, однако, ubożał. Дед будущего маршала - Викентий Rokossowski не имел ни собственной земли, ни двора. Был управляющим имущества Склон (в районе Острув-Мазовецка). Он женился на Констанции Cholewińską (дочь Елены Cholewickiej, первой primabaleriny варшавской оперы).Из сохранившихся семейных документов следует, что Rokossowscy мужественно боролись за восстановление независимости Польши. Отец Викентия, Иосиф (прадед маршала), был лейтенантом 2-го Полка Езды Герцогства Варшавского, что в документе подтвердило własnoręcznym подписью, военный министр, князь Иосиф Понятовский 12 ноября 1811 года. Сам Кирилл за участие в движении niepodległościowym, Восстания надолго попал за решетку варшавской Цитадели.

 

Ксавьер Россиянку (отец маршала) выиграл привлекательная профессия для тех времен - инспектором варшавско-венской железной дороги. Работая на различных железнодорожных линиях царской России означала бескрайние ее просторы, людей и нравы. Ксавьер не спешил с ożenkiem. Свою жену - учительницу с Действующей, Россиянку, хорошо говорит по-русски - Antoninę Owsiannikową женился в возрасте сорока лет. Такие смешанные, польско-русские браки не были тогда на окраинах чем-то необычным.

 

     21 декабря 1896 года родился их сын, которому дали имя Константин.

 

     Молодой Кубиков Учился в Торговой Школы на улице Свентокшиской, в которой он учился очень хорошо. Из родного дома, от отца и матери, знающих классическую литературу, как польской, так и российской федерации, составил привычку к чтению книг. Очень ценил стихи Марии Конопницкой, многие из них с удовольствием читал. Он так же мог по памяти цитировать целые отрывки из ее новелл. Он любил петь, танцевать и играть на губной гармошке. Любимой его песней был "Еще один мазур сегодня" Музыка влекло его все больше и больше, и по совету товарищей поступил в оркестр пожарного. Играл на бас-трубе, вместе со своим оркестром часто выступал на grójeckim площадке. Пола любили не только через ближайшие. Спокойный, высокий мальчик, всегда полон идей, кто ищет необычный, врожденным интеллектом и чувством справедливости, быстро приобрело признание сверстников как в школе, так и после нее. Впечатлило особенно oczytaniem и пригодностью.

 

     Константин часто наблюдал тренировки уральских казаков на площади ни шагу на улице Śliwickiej (сегодня 11 Ноября), особенно в преодолении препятствий, работе łóz и woltyżerce. Когда ездили в усадьбу дяди Александра в Pułapinie, Константин он ехал верхом на жеребенка и с упорством его выступать. Однажды объезжать чуть не кончилось трагически, когда жеребенок с крупным мальчиком на спине влетел прямо в конюшню.

 

     Из-за стройной, высокой фигуры и śniadej кожи, коллегам он соединил с Арабом, а потому, что читал роман Генрика Сенкевича "В пустыне и в пуще" получил прозвище "Бедуин".

 

     Отцу будущего маршала приключилась катастрофа вокзал. Он, правда, не был убит на месте, но он впал в ее результате тяжелой болезни. Умер в 1902 г. имея 49 лет. Похоронили его на bródnowskim кладбище, аллея 15. Для многочисленной семьи, оставшейся сиротой начались тяжелые времена. Без высоких действующие умершего (инспекторы kolejowi, причислены к элите коллектива, очень хорошо зарабатывали) быстро упал в долги. Мать, которая до сих пор не приходилось работать, и даже была горничная, по необходимости начал принимать на неполный рабочий день, низко оплачиваемую работу на швейной фабрике.

 

     Бремя содержания детей-сирот частично взяла на себя семья. Дядя Александр, хорошо обеспеченных владелец клиники зубной на улице Маршалковской, занялся образованием Кубик. Мальчик изменил место жительства. Приютен бабушку Konstancję, переехали на другой берег Вислы, на wilekomiejską улицу Маршалковскую, как другое от периферийной Стальной.

 

     В это время умерла сначала мать Константина, а вскоре затем и дядя Александр. Опеку над сиротским kilkunastolatkiem взял на себя второй дядя Михаил. Сирота, хотя и урегулированы жизнь, прервало Умирает следующий семейное несчастье. Трагической смертью 24 августа 1909 года,был убит еще один его сопровождающий, czterdziestosiedmioletni дядя Михаил. Похоронили его рядом с Aleksandra в семейной гробнице на повонзковском кладбище. Двое stryjkowie: Константин и Станислав, жили за Варшавой , не были достаточно хорошо обеспечены, чтобы взять на себя стоимость дальнейшего обучения племянника.

 

     Константин, хотя он еще несовершеннолетний ему пришлось отказаться от дальнейшего обучения и начать зарабатывать на хлеб. А в кондитерской, потом у стоматолога, потом на заводе чулок на Воле, на улице Широкой, где раньше работала мать, а одновременно с ним сестры-Мария и Елена. Там же Константин столкнулся впервые с движением рабочей форме. Идя в поход 1 мая 1912 года, он прошел мимо прапорщика, несущего красный флаг. Рабочий колонну атаковала конная жандармерия. Во время боя ранен прапорщик уронил знамя. Поднял его Константин, он оторвал от стрелы и спрятал под свитер. За свой поступок он был задержан и попал в тюрьму на Павяке. После шести недель пребывания за решеткой, вышел на свободу, что произошло за заступничество дяди Илья Dawidowskiego. Он собирался вернуться к работе, но владелец завода больше не хотел его нанять. Начал terminować на заводе kamieniarskim, на улице Стрелкового оружия 2, владельцем которого был Стефан Высоцкий (муж тети Константина, Софии). Работая там попал на привлекательный заказ, реконструкцию моста Николая II (в настоящее время Князя Понятовского), на котором сделал некоторые каменные орнаменты. По свидетельству живущих когда-то в Груйце Петра и Стефана Samborskich, Елены Pękalskiej и kuzynostwa Кубик - Романа и Елены Wysockich, молодой каменщик работал очень добросовестно, и уже вскоре мог самостоятельно выполнить одно из kropielnic для церкви в соседнем Goszczynie. Делал забор церкви в Mogielnicy, плиты надгробных камня (min. выполнил гранитный мавзолей, семьи Rokossowskich на арлингтонском кладбище, в котором похоронены stryjów Александра и Михаила) и выполнял другие работы.

 

 

 

 

Разработал / Opracował: Marek Zatorski.

Переводчик / Tłumacz: Aleksei Pavlikov.

 

 

 

Comments (0)
Joomla templates by a4joomla